wtorek, 30 grudnia 2008

Fisio forever


Była raz sobie dziewczynka mała, która do Łodzi sobie zjechała. Miała przyjaciela Fisia, który u szyi jej wiernie wisiał. Upadał nieraz, na bruk i w wodę, ale się nie bał taki to był model. Aż razu pewnego zdradziła go z innym, a mały Fisio leżał bezczynny. W końcu tamtego szlag jasny trafił i wrócił Fisio w oklaskach do chwały!

Pozdrawiam właścicielkę Fisia!

2 komentarze:

Magda pisze...

Pamiętam jak kiedyś , jeszcze jak bylam na studiach, weszlam do salonu ERY i byl tam ten fisio na scianie i tak mi sie zamarzyl:) Niestety nigdy nie udało mi się zdobyć tego modelu:) Zupełnie jak buty Relaksy :D

Piotr pisze...

Stary fiś przydaś dostał swoją drugą szansę. Z moich obserwacji dodam, że doskonale się realizuje. pm